May 28, 2008

Bicz, kapelusz i błysk w oku, czyli Indiana Jones powraca

Czekałam cierpliwie i w końcu nadszedł 22 maja, czyli premiera najnowszego filmu o przygodach sympatycznego podróżnika i zawadiaki Indiany Jonesa. W rolę bohatera wcielił się oczywiście nie kto inny jak sam Harisson Ford. Warto przypomnieć, że ostatni film o Indym został nakręcony 19 lat temu.

Muszę przyznać, że trochę się bałam jak film będzie się prezentował, bo Harisson Ford już nie taki młody, kino też jest zupełnie inne (bardziej dynamiczne). Na szczęście spółka Spielberg i Lucas nie zawiodła i dostarczyła widzom kawał porządnej rozrywki.

Tym razem profesor Henry Jones musi wyruszyć na poszukiwanie swojego przyjaciela profesora Oxleya, który zaginął w amazońskiej puszczy w trakcie poszukiwań Kryształowej Czaszki, która według legendy stanowi klucz do nieograniczonej wiedzy. W ekspedycji pomaga Jonesowi młody chłopak (postać stylizowana na Marlona Brando) Mutt Williams (w tej roli Shia LaBeouf) oraz jego mama Marion Ravenwood (Karen Allen). Rola złoczyńców przypadła tym razem Rosjanom pod wodzą pani naukowiec dr Iriny Spalko (Cate Blanchett). Więcej nie będę zdradzać, żeby nie psuć Wam filmu.

Podsumowując, film jest fajny, akcja biegnie dosyć wartko (mimo że czasem próbuje łączyć zbyt wiele wątków), aktorzy grają zgodnie z oczekiwaniami. Konwencja poprzednich filmów o przygodach Indiany Jonesa została zachowana i to chyba podobało mi się w tym filmie najbardziej - klasyka w nowym wydaniu.

Komentarze (Zobacz)
blog comments powered by Disqus